Polko – Kanadyjka : )

Kocham lotniska.

Można powiedzieć, że są trochę jak igrzyska olimpijskie lub ONZ , gdzie wszyscy niezależnie od rasy, narodowości oraz statusu społecznego mogą brać udział w tej samej dyscyplinie. Tutaj na międzynarodowym lotnisku we Frankfurcie, naszą dyscypliną jest znalezienie kolejnej bramki, czy też bagażu. Z sukcesem zlokalizowałam bagietkową kanapkę oraz kawę, po czym przyjęłam odpoczywającą pozycję skierowaną w stronę okna i wydarzeń dziejących się na pasie startowym. Przyglądam się jak samolot linii Air Canada zaczyna powoli unosić się w powietrzu, a jego namalowany liść klonu znika z widoku wraz z ogonem samolotu. Czuję ogromny sentyment do mojego kolejnego kraju. Jest to takie ciepłe uczucie względem tego zimnego klimatu :)

To był wspaniały czas w mojej ojczyźnie, Polsce. Jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ teraz jest ona dla mnie autentyczna… . Koncept pracy, zabawy, życia w Polsce, po polsku i z polakami jest teraz dla mnie namacalny. To nie jest już tylko wakacyjne wspomnienie z dalekiego kraju, z którego pochodzą moi rodzice… To żyjący, oddychający twór.

Istnieje kilka pozornie prostych, ale bardzo symbolicznych dla mnie wydarzeń, które zostaną w mojej pamięci. Podpisanie mojej pierwszej umowy o pracę w języku polskim, przejeżdżanie lub przechodzenie przez Puławską… to magiczna nazwa, którą często słyszałam jako dziecko, ponieważ moja rodzina miała w czasach PRL’u mieszkanie na tej właśnie ulicy. Pierwszego sierpnia stolica emanuje energią… W tym roku obchodzimy 70 rocznicę Powstania Warszawskiego. Spotkania odbywają się na Nowym Świecie. Jadę ze znajomymi krętymi, wyboistymi drogami, śpiewając po drodze ukraińskie folkowe piosenki. Piękna, ciepła, złota polska jesień. Piszę (a raczej próbuję pisać) po polsku firmowe maile. Jestem w nich znana jako „Pani Katarzyna” :-) Aczkolwiek te dwa ostatnie elementy najbardziej mnie bawią i sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Jako „Pani Katarzyna” jestem jak staromodna kobieta mająca we krwi grzeczność i formalność, a w rzeczywistości czekam cierpliwie na moment, w którym będzie można zakończyć te kulturalne uprzejmości i zaczniemy mówić sobie po imieniu. Jak człowiek do człowieka.

Podczas przyglądania się jak samolot linii Air Canada kieruje swój dziób ku pasu startowemu uświadamiam sobie, że moja tożsamość bycia jednocześnie Polką i Kanadyjką, będzie dla mnie nierozłączna jeszcze przez długi czas, a właściwie do końca życia – na szczęście. Będąc w Polsce jestem wyróżniana przez innych z powodu mojego kanadyjskiego wychowania. Będąc w Kanadzie jestem rozpoznawalna przez moje polskie dziedzictwo. To są wrażenia zewnętrzne. Wewnątrz nie ma potrzeby konfliktu czy wytykania tego palcami, tylko akceptacja. Mogłabym po prostu wybrać ulubiony kraj, tak samo jak mogłabym wybrać ulubionego rodzica. Oddzielenie siebie od jednego bądź drugiego kraju, byłoby jak wybranie tylko prawej ręki zamiast lewej. One się wzajemnie uzupełniają.  Moje etui na paszporty pasuje idealnie zarówno na ten bordowy jak i niebieski dokument.

Każdy z nich ma swoje miejsce w zależności od moich potrzeb na dany moment. Wybieram ten odpowiedni do danego celu.

Tak, piszę głównie po angielsku. Kilka lat temu musiałam podjąć decyzję w jakim języku pisać. Wybrałam ten, którego najwięcej używałam, który jest najbardziej chwytliwy. Mój umysł byłby jednak pozbawiony większej głębi i doceniania różnorodności bez znajomości innych języków. Elokwencja francuskiego, czy pierwotne tony hiszpańskiego… one również mnie uzupełniają . Nie być w stanie spontanicznie zażartować, zaśpiewać, czy opowiedzieć jakąś historię w moim ojczystym języku polskim… to by było rzeczywiście smutne.

Teraz zmierzam do niewielkiej nacji na Karaibach, znanej ludzkości głównie jako jeden z najbiedniejszych krajów na Ziemi; znanej mi, jako kraj rojący się od marzeń, nadziei i ciepła. Kiedy dotrę na Haiti, to wiem , że na pierwszy rzut oka będę dla haitańczyków jak ta kolejna „biała kobieta”. . W najlepszym wypadku mieszkańcy będą mieć tylko nikłe pojęcie kim jestem i skąd pochodzę. W porządku, nie przeszkadza mi to, naprawdę.

Jestem gotowa na rozmowę, o ile do niej dojdzie. Jeśli ktoś zapyta mnie skąd pochodzę… wtedy będziemy mogli porozmawiać o tych fascynujących miejscach i ludziach. O Polsce, o Kanadzie i o sile którą z nich czerpię.

IMG_1455.JPG

(Zamek w Lublinie, Sierpień 2014)

Advertisements

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s